Czcionka:

A+
A-

Kontrast:

11 listopada!

11 listopada!

11 listopada obchodzone jest w Polsce Narodowe Święto Niepodległości dla upamiętnienia wyzwolenia spod zaborów trwających 123 lata. Droga do tego była jednak długa, a odzyskiwanie przez Polskę niepodległości było procesem stopniowym. Jednak to dwa dni, 10 i 11 listopada, okazały się mieć największy wpływ na odbudowanie polskiej tożsamości narodowej i rozbudzenie nadziei uciśnionych Polaków. Z tego powodu wielokrotnie ubarwiano ówczesne zdarzenia, sprawiając, że brzmiały one bardziej jak legendy niż wydarzenia mające faktyczne miejsce w historii. Jak wyglądało to w rzeczywistości?

 

Środek nocy, późna jesień. Na drzewach ledwo trzymające się ostatnie żółto-brązowe liście, a po torach jedzie pociąg z Berlina. Jego pasażerem jest Józef Piłsudski. O tym że niemiecki rząd zwolnił go z niewoli dowiaduje się dopiero teraz regent, książę Zdzisław Lubomirski i Komendant Naczelny Polskiej Organizacji Wojskowej, Adam Koc.

„W nocy około czwartej nad ranem zadzwonił do naszego mieszkania obywatel Czarski. Było jeszcze ciemno, kiedy grupka osób znalazła się na dworcu”. - wypowiada się Anna Minkiewiczowa, peowiaczka.

Kiedy dziesiątego listopada na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie wysiadł Piłsudski nie przywitały go radosne tłumy z kwiatami w rękach, skandujące jego nazwisko i śpiewające pieśni patriotyczne. Nie było tam nawet Aleksandry Szczerbińskiej, jego przyszłej żony i matki dziecka. Nikt jej nie poinformował o powrocie ojca jej córeczki. W rzeczywistości na peronie znajdowała się jedynie garstka ludzi, jeden dziennikarz i przypadkowi podróżni - to oni przywitali komendanta po powrocie z Magdeburga. Sam Piłsudski nie wyglądał jak budzący nadzieję przywódca, jakim był niegdyś. „Komendant był blady, cerę miał ziemistą”, „wyglądał niedobrze, był chory i bardzo zmęczony” - opisywali go obecni przy jego przyjeździe. W powietrze wzniósł się cichy okrzyk "Niech żyje" wyrwany z jedynie kilkunastu gardeł. Zdjęć nie było, bo fotografa również brakowało. Piłsudski zasalutował do zgromadzonych, a chwilę później przewieziono go do rezydencji jednego z członków Rady Regencyjnej. Resztę dnia spędził głównie na rozmowach z niezliczonymi delegacjami w tym z niemiecką Radą Żołnierską. Trwało wówczas rozbrajanie Niemców na ziemiach całego Królestwa Polskiego. Nie wszyscy jednak chcieli dobrowolnie oddać broń, co prowadziło do różnych zamieszek i starć polsko-niemieckich na ulicach miast. Gdyby nie sukces spotkania, które wtedy odbył Piłsudski, wszystko mogłoby skończyć się tragedią.

 

 

„Dzień dzisiejszy należy do historycznych, do niezapomnianych do weselnych, do tryumfalnych. Jesteśmy wolni! Jesteśmy panami u siebie! Stało się, i to w tak nieoczekiwanych warunkach. Gdy dziś wyszłam na miasto, ulica wydawała mi się rozśpiewana, młoda, rozkołysana, poczuciem wolności.”

Takie słowa 11 listopada 1918 roku zapisała księżna Maria Lubomirska, małżonka przedstawiciela Rady Regencyjnej księcia Zdzisława Lubomirskiego.

Tego samego dnia wczesnym rankiem w lesie Compèigne pod Paryżem Niemcy poprosiły o rozejm na froncie zachodnim, co było równoznaczne z ich kapitulacją i końcem Wielkiej Wojny. Wśród artykułów rozejmu znalazły miejsce wzmianki o Polsce. Przewidywał on między innymi ewakuacje wojsk niemieckich z Austro-Węgier, Rumunii, Turcji oraz byłego już Imperium Rosyjskiego, a więc również ziem polskich.Warunki rozejmu gwarantowały również, że Niemcy nie będą rościć sobie praw do znacznej części ziem polskich. Polacy zatem byli jedynymi, którzy mogli sięgnąć po władzę i to zrobili.To właśnie tego dnia Rada Regencyjna przekazała naczelne dowództwo sił zbrojnych  i władzę wojskową komendantowi Legionów, Józefowi Piłsudskiemu. Armia, którą mu powierzono, Polnische Wehrmacht, liczyła zaledwie 9 tys. żołnierzy.

„Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony. Nie ma „ich”. Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy wolni od pijawek, złodziei, rabusiów, od czapki z bączkiem, będziemy sami sobą rządzili. (...) Cztery pokolenia nadaremno na tę chwilę czekały, piąte doczekało. (...)”

Opisywał wydarzenia Jędrzej Moraczewski. I faktycznie, właśnie wtedy naród polski uświadomił sobie w pełni odzyskanie niepodległości, a nastrój wzruszenia i entuzjazmu ogarnął cały kraj.Zapanowała ogólna radość. Polacy w końcu mogli odetchnąć z ulgą i świętować zakończenie Wielkiej Wojny oraz odzyskanie niepodległości.

 

W 1937 r. Sejm RP uznał, że Święto Niepodległości obchodzone będzie 11 listopada „jako rocznica odzyskania przez naród polski niepodległego bytu państwowego i jako dzień po wsze czasy związany z wielkim imieniem Józefa Piłsudskiego, zwycięskiego wodza narodu w walkach o wolność ojczyzny”.W latach 1939-1944 Polacy niemogli jawnie go obchodzić, a w 1945 komunistyczne władze ustanowiły nowe święto państwowe mające mieć miejsce 22 lipca. W 1989 przywrócono Święto Niepodległości 11 listopada ustawą Sejmu. Od tamtej pory obchodzone jest ono w Polsce nieprzerwanie do dziś.

Autor Zuzanna Staszewska 3A

Data dodania: 2019-11-09 07:54:20
Data edycji: 2019-11-09 07:59:59
Ilość wyświetleń: 86

Współpraca z uczelniami wyższymi

 

Stała współpraca II LO w Sopocie z uczelniami wyższymi:

1. z Wydziałem Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego,

2. z Wydziałem Prawa Uniwersytetu Gdańskiego,

3. z Wydziałem Historii Uniwersytetu Gdańskiego,

4. z Wydziałem Biologii  Uniwersytetu Gdańskiego oraz Wydziałem Chemii Uniwersytetu Gdańskiego,

5. z Gdańskim Uniwersytetem Medycznym,

6. z Wydziałem Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego.

BIP
Bądź z nami
Aktualności i informacje
Twój Boks
Dowolna informacja
Przykładowy button
Facebook